Żelazobeton

Był człowiekiem wymagającym,nawet bardzo. Miał swoje zasady i za wiele go nie interesowało co my o tym myślimy.
Znajdował dla nas czas, tłumaczył jak wiele pracy przed nami jak mało jeszcze potrafimy, ale jak zdolni jesteśmy. Jak daleko dojść możemy. Jak wiele możemy osiągnąć.
Tak na pewno był surowym trenerem, bardzo specyficznym, ale miał cel, do którego dążył. Nauczył mnie ze nie wygląd ma znaczenie, ale to jak pracujemy, pokazał jak obserwować innych, lepszych od siebie, żeby się uczyć. Pamiętam jak strasznie mnie ochrzanił za to jak na Mistrzostwach Polski strzeliłam 1-1-1-3,byłam druga, a on był niezadowolony, bo mogłam wytrzymać strzelić 0 lub jedną i wygrać, w końcu wygrać. To było przed MISTRZOSTWAMI Świata, moimi pierwszymi Mistrzostwami Świata, i tam strzeliłam 1-1-1-0 i byłam 14-sta,na wymarzonym miejscu. Zrozumiałam wtedy o co mu chodziło, jak ważne było to co mówił. Powtarzał żeby popełniać jak najmniej błędów. Żeby być zadowolonym z siebie jak są dobre rzeczy i surowym dla siebie jak coś zepsujemy . Bał się że „rozmienimy się na drobne”, że z fajnych zawodników będziemy użalającymi się nad sobą, z wysoko podniesiona głową. To dzięki niemu byłam tam gdzie byłam, osiągnęła sporo, nie to co by sobie życzył, ale i tak byłam z tego dumna. Przeprowadził mnie przez etap „osoby, której się wydaje że jest dobrym zawodnikiem, a faktycznie to żenada” aż do „bycia zawodnikiem, który może się rozwijać i pracować nad sobą”. Dbał o nas, szukał pieniędzy sponsorów, bo to nie były czasy jak teraz. Chciał żebyśmy miały jak najlepiej. Pierwsze zdanie jakie do mnie powiedział to oczywiście był ochrzan, jeszcze w szkole w LO jak byłam paskudnie pyskata i niepokorna, coś głupiego skomentowałam, usłyszał i krótko a konkretnie ustawił mnie… Szacunek i wiara w to co mówił, to zawsze czułam do niego. Tego wymagał, szacunku, poświęcenia, pracy. Był biathlonowymi freekiem, dobrym trenerem z pasją. Jak każdy miał wady, jak każdy popełniał błędy, ale czyniły go to tym kim był. Nie pamiętam czy kiedykolwiek mu podziękowałam za to jakiego zawodnika, ze mnie zrobił, jak kształtował. Chciałabym wierzyć, że o tym wiedział. Lubiłam z nim rozmawiać jak każde poszło w inną stronę, czasami siedzieliśmy godzinami na telefonie. Gasł w oczach, potem wrócił na chwilę, cieszył się jeszcze życiem i rodziną.
Nie spotkaliśmy się w ostatnich czasach jak sobie obiecaliśmy, to nauczka na dalsze życie.
Ale przyjaciel mi powiedział : „Heniu wie… ”
Trenerze odpoczynku i spokoju, po drugiej stronie…

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official