Po zawodach…czas wcale nie łatwy

Tak naprawdę nie wiem komu ten czas „po zawodach” bardziej się przydaje, nam trenerom czy wam zawodnikom.

To jest chyba jedyny okres, gdzie nic nie robimy. Nawet po Mistrzostwach Polski w zimie wchodzimy dalej w pracę, ale totalnie inną. Jedyne 2 tygodnie kiedy nie spotykamy się z wami, nie trenujecie pod naszym okiem. Odpoczywamy i nabieramy na nowo chęci do pracy i do siebie nawzajem. A dodatkowo my robimy dobre podsumowanie minionego czasu. Wy macie czas na wakacje z rodziną. My walczymy z ogarnianiem lata i planowaniem już zimy, wy zaczynacie za nami tęsknić (tu powinna być minka płaczem…)

Tak czy inaczej to nie łatwy okres, w szczególności jak nie wszystko zagra na zawodach. Tak też było teraz. 5 dni zajął mi powrót na dobre tory. Przez pięć dni, niekoniecznie żywa emocjonalnie i przyswajająca wiedzę. Wciąż na zawodach. 2 pierwszych dni zbytnio nie pamiętam, bo tedy byłam no livem, a reszta to po prostu powrót do normalności. dziwnie może to brzmi, ale naprawdę po tak intensywnym weekendzie,tygodniu czy miesiącu te kilka dni jest tragiczne. Chciałabym się totalnie odciąć, ale nie potrafię. Muszę najpierw mocno podsumować to co było, przeanalizować dobre i złe rzeczy i potem jest spoczko. Potem po mału nabieram chęci do pracy z Wami (znów minka).

A co to tak boli? i spać nie daje po nocach?

Jak dobre zawody za nami i jednocześnie jak nieudane. Z takim niesmakiem dawno nie wracałam. Czasami było tak, że mieliśmy kilka medali i byłam mega szczęśliwa, a teraz no nie do końca. Tak wiele dobrego i tak wiele zawalonych rzeczy. Już myślałam, że zamieniłabym jeden medal za po prostu dobrze wykonaną robotę…ale nie wiem który (znów ta minka). Nie o żadnego bym nie oddała!

Tak naprawdę zależy mi bardzo na tym, abyście wykonywali minimum 3/4 swoich możliwości, a tu, na tych Mistrzostwach to było tak mało…starałam się przez pierwszych kilka dni skupić się nad pozytywami, ale jak cień łaziła za mną myśl, co u Was zawiodło no i kiedy?!

i taki mądry Pan, którego znacie, ale jest często niewidoczny, taki wasz Anioł Stróż w szkole, powiedział coś co mnie oświeciło: „zrobić Mistrzostwo to jedno, ale obronić Mistrzostwo to całkiem coś innego”. I tak udało się to zrobić- nasz Klub jest pierwszym Klubem w Pucharze Polski w lecie, ale wciąż mało mnie to satysfakcjonuje.

Natomiast ta myśl zmienia i kreuje nowe tory. Wiele wyjaśnia i wiele nakazuje. I tak naprawdę to jest przyczyna i rozwiązanie tego co mnie trapi.

Na teraz najważniejsze to, że wynieśliśmy niezmiernie ważną lekcję z tych zawodów. Kto z Was będzie umiał i chciał ją zrozumieć, ten będzie lepszy i silniejszy na przyszłość.

Wszelkie sukcesy i porażki jakie nas tam spotkały, powinny być tylko motywatorem do lepszej pracy.

Kto nie wie o jakiej lekcji mówię?

To Pani na P….. skopała nam tyłki, a mi w szczególności.

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official