Nieprawdopodobny, nieodgadniony, zbyt ciężki.

Nieprawdopodobny, nieodgadniony, zbyt ciężki.

Ile walki trzeba stoczyć, aby namówić zawodników do prowadzenia niesamowicie obszernego, trudnego nieposkromionego, nieczytelnego dzienniczka treningowego. Dostępności tego cuda techniki sięga opisu „prawie niemożliwe”. To jest po prostu stan nie do ogarnięcia przez młode umysły.

EXEL jest totalnym kosmosem dla większości, mimo że dzienniczek jest tak opisany, że wystarczy dziennie wpisać dwa zdania, reszta sama się liczy. 

Tak naprawdę wystarczy posiadać telefon, otworzyć arkusz Google, nawet tuż po treningu, zapisać to, co było zrobione, zatwierdzić ptaszkiem – czas max 5 minut. Nie do wykonania! Dodatkowo robimy to na udostępnionym pliku, dzięki czemu trenerzy w każdej chwili mogą sprawdzić faktyczny czas i kilometry i zawodnik nic dodatkowo nie musi robić! zostawiając sarkazmy- mamy dziennie 5 minut poświęcić na wpisanie tego, co robiliśmy na treningu i potrzebny do tego jest nam tylko telefon. Prościej się nie da, a mimo to realizacja nadal u niektórych słaba wręcz tragiczna. 

Dzienniczek nie jest tylko dla trenera. To wiedzą zawodnika, którą on sam potrafi analizować i wykorzystywać. Oprócz podstawowych informacji na temat treningu:treść-czas-kilometry – ocena można wpisywać co tylko dusza zapragnie. Klikamy w komentarz piszemy, że było przefantastycznie na treningu, bo to to i to, zaznaczamy komórkę na idealnie nam pasujący do ważnych informacji kolorek kosmicznie turkusowy i bęc! gotowe info na przyszłość, co robić, aby każdy trening był idealny. 

W komentarzach wpisywać mozecie; liczbę kar, powtórzenia, to co trochę chcielibyście ukryć. Możecie zastosować hiperłącze z ważnym zdjęciem czy wynikami z zawodów. Możecie tworzyć swoje zakładki lub w proponowanych pisać oceny startów, wszystko co godne uwagi. To, co może pomóc na przyszłość. To co dobre i to co złe. 

To jest niesamowita wiedza, z której profesjonalista może się uczyć. Wracać i analizować, co było jak i dlaczego. Jakie miał odczucia po dobrym starcie. Uwierzcie, że tak tego nie zapamiętacie jeśli będziecie chcieli zanotować cokolwiek tydzień po. Jeśli w ogóle to zapamiętacie.

Ważne jest, aby dzienniczek robić na bieżąco, a nie spisywać od innych. Powstają potem przekłamania, na podstawie których analiza jest po prostu niedokładna, błędna. My sami też nie uzupełnimy tego dobrze odtwarzając wszystko z zegarka po trzech miesiącach. Są to na pewno bardziej wiarygodne dane niż te, o których pisałam powyżej, aczkolwiek wybrakowane o subiektywne odczucia. 

Kolory, rubryki, komentarze, hiperłącze i wasze fantazje, to jest coś, co może umilić wam prowadzenie takiego arkusza. Możecie nie musicie.

My trenerzy potrzebujemy wasze faktyczne kilometry, czas, ocenę samopoczucia i inne wykresy. Wskazane są też komentarze do zawodów, które nierzadko są po prostu najważniejszą formą nazwania startu, a często dla nas poznaniem zawodnika i dobrą zabawą. Dialogiem z wami, to czego nie uda się powiedzieć, można zapisać. 
To, co zapiszecie w dzienniczku pozwala lepiej zaplanować wam kolejne treningi, miesiące, rok czy nawet lata. Dzięki temu słusznie i jak najbardziej obiektywnie planujemy wasz rozwój. Indywidualizujemy wasza pracę i zmieniamy w razie potrzeb. Przy takiej współpracy można dostrzec, po analizie sezonu, co poszło nie tak, co było dobre. Zerkając na taki dzienniczek przypominamy sobie o tygodniach nieprzeteenowanych, z różnych przyczyn: choroby, kontuzje, lenistwo.

To również wiedza dla innego trenera, gdy zmieniacie klub czy trafiacie do kadr. Pozwala to nam lepiej, ale a przede wszystkim szybciej was poznać i możliwe, że ustrzeże nas przed popełnianiem błędów w pracy z wami. 

To wszystko, co wpiszecie sprawia, że stajecie się wyjątkowi i niepowtarzalni, jesteście naprawdę indywidualnościami. Można was tak traktowac. Można was kontrolować i prowadzić zgodnie z waszymi możliwościami, po prostu na to pozwalacie. 

Współpraca się opłaca, bo każdy z was jest inny i czegoś innego potrzebuję

Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie 2020

Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie 2020

To był dobry i rozwojowy czas dla mnie.
Świetnie jest uczyć się od młodzieży ich samych i móc obserwować walki, jakie na co dzień staczają.
Wspaniała lekcja trenerska oraz powrót w czas, gdzie niegdyś samej się biegało.
Coraz bardziej lubię te powroty, właśnie dzięki takim wyjazdom.
Mimo, że nie wszystko udało się tak jak mogłoby, ale praca jaką młodzi wykonali i mam nadzieję, że lekcja zaprocentuja w niedalekiej przyszłości.
Jak było?

  • Było naprawdę ciężko, ale i bardzo wesoło.
  • Nawet wzruszenie mnie dopadło.💪 Duma widząc Marcina-Polaka na najwyższym stopniu podium🍾
  • Duma z Konrada… A za co to tajemnica💣
  • Klauduszkę na treningu, gdzie wolontariusze trzymali kciuki, a gdy nadszedł moment cieszyli się jak dzieci👏👏👏
  • Członków sztafety walczących jak lwy🦁🦁🦁🦁
  • Ach te pierwsze czasy biegów… ‼️
  • Smutek w oczach po przegranych… I radość po tych zwycięstwach ☢️📍🔥🌈🌠

Bo nie wiem czy wiecie, każde z nich coś wygrało! Widać to tam, będąc i przeżywają z nimi!

—Gratuluję i jeszcze raz dziękuję—

A na koniec dziękuję Rafałowi i Mirkowi za wspólną robotę i czas.

Teraz wracam do swoich.

Stęskniona. Nawet bardzo.

Najlepsze momenty ⬇️

edf_vivi

fbt

oznorTO_vivi

Monolog wewnętrzny

Monolog wewnętrzny

Tak minął kolejny rok. Dobry, jak nie bardzo dobry rok. Ciężko będzie powtórzyć tyle medali. Tym bardziej, że roszady w kategoriach olbrzymie i sporo przejść i zmian.
Nadchodzi dla mnie czas, gdy moi zawodnicy są już duzi i chcą, by ich tak traktować,a przy tym nic się nie zmienia. Taki trudny okres, gdzie każdy nie widzi nic prócz czubka własnego nosa, a może dostrzegają tylko błędy innych i wytykają je, nie będąc dla siebie równie krytycznym.
Każdy, kto wytrwa ten niepokój, zajmie się własną praca tylko na tym zyska. Bo tak naprawdę praca, jaka została wykonana w sezonie przygotowawczym, u każdego znacznie się zmieniła i przybyło obciążeń,za czym powinien iść progres. W sumie widać to już po pierwszych startach.
To był ciężki weekend, odpowiedzialność, mimo że zwykle jest spora, tym razem była olbrzymia. Maluchów tyle, że 3osoby na strzelnicy… i tak miałam wrażenie, że jest nas stanowczo za mało. Zwykle sama dawałam radę, pozostali byli na trasie. Tym razem było trudniej.
Po treningu oficjalnym wcale nie było wesoło i pojawiło się wiele znaków zapytania miedzy innymi „czy po prostu to ogarniemy”. Gdzieś tam wewnątrz staram się wykrzesać pokłady spokoju i wyrozumiałości nie tylko dla tych, którzy startują po raz pierwszy, ale dla nas samych.
Taki powrót do przeszłości, kiedy to ja stałam pierwsze razy za lunetą i tak mało wiedziałam i musiałam tak szybko się uczyć. Teraz pełnię rolę tę, która M. dawniej i nie do końca jestem usatysfakcjonowana ze swojej pracy. Za dużo wiecznie wymagam. Nic się nie stanie jak czasem odpuszczę.?!
Czasu brakuje na wszystko, kilkakrotnie złapałam się na tym, że tak wielu rzeczy, które chcielibyśmy zrobić, powiedzieć nie zdążymy,bo czas nieodpowiedni, bo sami tego nie chcą, bo są ważniejsze rzeczy jak samo bezpieczeństwo i objęcie tą opieka grupy młodsze.
I trzeba powiedzieć sobie wprost, że pora odciąć pępowinę tym, którzy aż się o to proszą i czekać na ich profesjonalizm. On na pewno mnie zaskoczy i z całą mocą uderzy we mnie bezpośrednio.
Więc ja dorastam do faktu, że moje małe „dzieci” już nie są małe i organizowanie im życia i pokazywanie na każdym kroku błędów jest pomyłką.
Pora się przeorganizować.
Być, ale bardziej jako doradca, ewentualnie sufler; czekać, obserwować i reagować tylko w tych momentach, w których jest to niezbędne.
Tak, bycie juniorem/juniorką wymaga od zawodników odpowiedzialności za własne czyny, za własne błędy.
Pozwól im podjąć samodzielną decyzję, potrafią myśleć już przyczynowo- skutkowo i nawet jak popełnią błąd, będzie to ich błąd i na pewno nauczą się, może wolniej może boleśniej, ale nauczą się.
Idzie młodzież, która potrzebuje uwagi, muszą się nauczyć poruszać, myśleć, działać, nie bać się, pracować nad sobą, organizować dzień startowy, tydzień treningowy, cykl itd.
Starsi to twoje oczko w głowie, ale pora ich nauczyć samodzielności.
——-To sobie powtarzam——–
Odkąd karabin wędruje na plecy, stają się zawodnikami. Ty jesteś trenerem od pilnowania planu, ich dyspozycji motywacji i poprawiania błędów technicznych, taktycznych.
Przecież już wiedzą jak odpoczywać, wiedzą czego potrzebują, wiedzą jak dbać o zdrowie, o to by stanąć w pełni sił na starcie,na obozie, w szkole.
Pora zrozumieć, że nie strzelisz za nich, nie pobiegniesz, nie uzupełnisz dzienniczka i nie zadbasz o zdrowie. To ich będzie bolało najbardziej…
To ich praca, a do twojej nie należy myślenie za nich.
Pamiętaj robisz to, co kochasz i póki jesteś w tym szczęśliwa sił ci nie zabraknie i motywacji. A czas ucieka, inni czekają, mało potrafią tam skieruj swoje emocje.
Nie bądź już malkontentem, nie opieraj się na tych złych, negatywnych rzeczach. Spójrz do przodu, zatrzymaj się, spójrz za siebie i wróć.
Niech to będzie radość i przyjemność.
Tak wielu jeszcze tak mało potrafi.
Pozdrawiam siebie samą i trzymam kciuki za uśmiech i radość z bycia tam gdzie jestem.
I dziękuje Tobie za inspirację!
Żelazobeton

Żelazobeton

Żelazobeton

Był człowiekiem wymagającym,nawet bardzo. Miał swoje zasady i za wiele go nie interesowało co my o tym myślimy.
Znajdował dla nas czas, tłumaczył jak wiele pracy przed nami jak mało jeszcze potrafimy, ale jak zdolni jesteśmy. Jak daleko dojść możemy. Jak wiele możemy osiągnąć.
Tak na pewno był surowym trenerem, bardzo specyficznym, ale miał cel, do którego dążył. Nauczył mnie ze nie wygląd ma znaczenie, ale to jak pracujemy, pokazał jak obserwować innych, lepszych od siebie, żeby się uczyć. Pamiętam jak strasznie mnie ochrzanił za to jak na Mistrzostwach Polski strzeliłam 1-1-1-3,byłam druga, a on był niezadowolony, bo mogłam wytrzymać strzelić 0 lub jedną i wygrać, w końcu wygrać. To było przed MISTRZOSTWAMI Świata, moimi pierwszymi Mistrzostwami Świata, i tam strzeliłam 1-1-1-0 i byłam 14-sta,na wymarzonym miejscu. Zrozumiałam wtedy o co mu chodziło, jak ważne było to co mówił. Powtarzał żeby popełniać jak najmniej błędów. Żeby być zadowolonym z siebie jak są dobre rzeczy i surowym dla siebie jak coś zepsujemy . Bał się że „rozmienimy się na drobne”, że z fajnych zawodników będziemy użalającymi się nad sobą, z wysoko podniesiona głową. To dzięki niemu byłam tam gdzie byłam, osiągnęła sporo, nie to co by sobie życzył, ale i tak byłam z tego dumna. Przeprowadził mnie przez etap „osoby, której się wydaje że jest dobrym zawodnikiem, a faktycznie to żenada” aż do „bycia zawodnikiem, który może się rozwijać i pracować nad sobą”. Dbał o nas, szukał pieniędzy sponsorów, bo to nie były czasy jak teraz. Chciał żebyśmy miały jak najlepiej. Pierwsze zdanie jakie do mnie powiedział to oczywiście był ochrzan, jeszcze w szkole w LO jak byłam paskudnie pyskata i niepokorna, coś głupiego skomentowałam, usłyszał i krótko a konkretnie ustawił mnie… Szacunek i wiara w to co mówił, to zawsze czułam do niego. Tego wymagał, szacunku, poświęcenia, pracy. Był biathlonowymi freekiem, dobrym trenerem z pasją. Jak każdy miał wady, jak każdy popełniał błędy, ale czyniły go to tym kim był. Nie pamiętam czy kiedykolwiek mu podziękowałam za to jakiego zawodnika, ze mnie zrobił, jak kształtował. Chciałabym wierzyć, że o tym wiedział. Lubiłam z nim rozmawiać jak każde poszło w inną stronę, czasami siedzieliśmy godzinami na telefonie. Gasł w oczach, potem wrócił na chwilę, cieszył się jeszcze życiem i rodziną.
Nie spotkaliśmy się w ostatnich czasach jak sobie obiecaliśmy, to nauczka na dalsze życie.
Ale przyjaciel mi powiedział : „Heniu wie… ”
Trenerze odpoczynku i spokoju, po drugiej stronie…

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official

Po zawodach…czas wcale nie łatwy

Po zawodach…czas wcale nie łatwy

Po zawodach…czas wcale nie łatwy

Tak naprawdę nie wiem komu ten czas „po zawodach” bardziej się przydaje, nam trenerom czy wam zawodnikom.

To jest chyba jedyny okres, gdzie nic nie robimy. Nawet po Mistrzostwach Polski w zimie wchodzimy dalej w pracę, ale totalnie inną. Jedyne 2 tygodnie kiedy nie spotykamy się z wami, nie trenujecie pod naszym okiem. Odpoczywamy i nabieramy na nowo chęci do pracy i do siebie nawzajem. A dodatkowo my robimy dobre podsumowanie minionego czasu. Wy macie czas na wakacje z rodziną. My walczymy z ogarnianiem lata i planowaniem już zimy, wy zaczynacie za nami tęsknić (tu powinna być minka płaczem…)

Tak czy inaczej to nie łatwy okres, w szczególności jak nie wszystko zagra na zawodach. Tak też było teraz. 5 dni zajął mi powrót na dobre tory. Przez pięć dni, niekoniecznie żywa emocjonalnie i przyswajająca wiedzę. Wciąż na zawodach. 2 pierwszych dni zbytnio nie pamiętam, bo tedy byłam no livem, a reszta to po prostu powrót do normalności. dziwnie może to brzmi, ale naprawdę po tak intensywnym weekendzie,tygodniu czy miesiącu te kilka dni jest tragiczne. Chciałabym się totalnie odciąć, ale nie potrafię. Muszę najpierw mocno podsumować to co było, przeanalizować dobre i złe rzeczy i potem jest spoczko. Potem po mału nabieram chęci do pracy z Wami (znów minka).

A co to tak boli? i spać nie daje po nocach?

Jak dobre zawody za nami i jednocześnie jak nieudane. Z takim niesmakiem dawno nie wracałam. Czasami było tak, że mieliśmy kilka medali i byłam mega szczęśliwa, a teraz no nie do końca. Tak wiele dobrego i tak wiele zawalonych rzeczy. Już myślałam, że zamieniłabym jeden medal za po prostu dobrze wykonaną robotę…ale nie wiem który (znów ta minka). Nie o żadnego bym nie oddała!

Tak naprawdę zależy mi bardzo na tym, abyście wykonywali minimum 3/4 swoich możliwości, a tu, na tych Mistrzostwach to było tak mało…starałam się przez pierwszych kilka dni skupić się nad pozytywami, ale jak cień łaziła za mną myśl, co u Was zawiodło no i kiedy?!

i taki mądry Pan, którego znacie, ale jest często niewidoczny, taki wasz Anioł Stróż w szkole, powiedział coś co mnie oświeciło: „zrobić Mistrzostwo to jedno, ale obronić Mistrzostwo to całkiem coś innego”. I tak udało się to zrobić- nasz Klub jest pierwszym Klubem w Pucharze Polski w lecie, ale wciąż mało mnie to satysfakcjonuje.

Natomiast ta myśl zmienia i kreuje nowe tory. Wiele wyjaśnia i wiele nakazuje. I tak naprawdę to jest przyczyna i rozwiązanie tego co mnie trapi.

Na teraz najważniejsze to, że wynieśliśmy niezmiernie ważną lekcję z tych zawodów. Kto z Was będzie umiał i chciał ją zrozumieć, ten będzie lepszy i silniejszy na przyszłość.

Wszelkie sukcesy i porażki jakie nas tam spotkały, powinny być tylko motywatorem do lepszej pracy.

Kto nie wie o jakiej lekcji mówię?

To Pani na P….. skopała nam tyłki, a mi w szczególności.

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official