TĘSKNOTY MAŁE I DUŻE

TĘSKNOTY MAŁE I DUŻE

TĘSKNOTY MAŁE I DUŻE

 

Dziś taka głupota a może i nie. Cały czas jestem na walizkach, gdzieś tam zostawiam chłopaków na dłużej, na krócej, a jeśli wyjeżdżam to zwykle zostają w swoim domu, lub z tatą. Dziś zostawiłam J. U babci na wiosce niby nic takiego bo przecież to nie pierwszy raz, no i ma 5 lat, ale mimo wszystko. Cały dzień się dzielnie trzymałam pocieszałam młodego, bo to przeżycie olbrzymie. Oczywiście u babci jest super, oczywiście wrócę bardzo szybko, nie będziesz biegł za autem, bo niby dlaczego, nie położysz się na podłodze, nie będziesz krzyczał, dalej wrócę szybko, wrócę szybko, wrócę jak będzie Ci źle, wrócę, wrócę. Milion pięćset sto dziewięćset przytulaków, buziaków, tłumaczeń uśmieszków i obietnic. Zamknęłam drzwi od auta, radośnie pomachałam, cały dzień się pilnowałam, uśmiechałam, zerknęłam w lusterko nie pobiegł uff, a mi się wylały hektolitry bezgłośnych łez. Jak są w pakiecie jest super, choć czasem mega ciężko, głośno itd. Ale jak się dzielą to koszmar. Wiem, że wszystkie mamy maja tak samo… ale miękka dupa jestem. Mam nadzieję, że J. nie wyczuł moich mocno mieszanych uczuć…
I mimo, że wiem że wszystko będzie super, gdzieś ten smutek mnie dobija.

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official

ZAPYTAM, BO CO MI SZKODZI.

ZAPYTAM, BO CO MI SZKODZI

Nie mogę powiedzieć żeby się nic nie działo, dlatego nie piszę. Czas też nie do końca jest tu przeszkodą, jestem nawet wypoczęta więc diabeł tkwi w … informacjach jakie chciałabym czy mogła wam przekazywać. Czasem napisze coś na szybko (średnio raz w tygodniu), ale potem się zastanawiam czy nie jest to za bardzo prywatne. Za chwile będzie to swoisty pamiętnik. W sumie to nawet nie znam was- odbiorców i ciężko jest określić czy jesteście usatysfakcjonowani tym, co pisze. Chodzi tu o treść nie o ilość , bo tym to nawet ja się nie jaram. Jeśli możecie to wspaniale byłoby gdybyście dali mi znać, w komentarzach lub mailowo, o czym chcielibyście czytać oraz czy forma pamiętnika jest również do przegryzienia. Postaram się wszystkie ewentualne uwagi i sugestie wprowadzić w życie, ale przede wszystkim to mam nadzieję, że takowe się znajdą. Zapraszam do dyskusji i wcale nie potrzebuje znać waszych imion, bardziej konstruktywna rozmowa będzie mile widziana i to ona wzbudzi moją największą ciekawość.
Tymczasem w następnym wpisie pozwolę sobie na prywatny wpis o rozstaniach.

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official

Uczymy się całe życie

Uczymy się całe życie

Kongres Psychologii Sportu

Długo czekałam na możliwość wybrania się na Kongres Psychologii Sportu w Warszawce, ograniczały pieniądze i czas, ale udało się w końcu.
Dwa dni od rana do wieczora, zastrzyk wiedzy olbrzymi. Dużo kontrowersji, ale jak bardzo znaczących i przydatnych w naszej pracy. Jak dobrze i ciekawie prowadzone wykłady ohhhhh marzenie, aż się nie mogę doczekać kolejnego- już w październiku.
Wszędzie, gdzie widzę Wojtek Herra wiem, że to musi być dobre. Ile ten gość ma w sobie wiedzy, ile optymizmu i jak nim potrafi zarażać, to po prostu bajka.
Tak więc wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej, nauczyć się czegoś nowego, otworzyć się trochę i poznać tę lepszą stronę funkcjonowania zapraszam i polecam.
Tak jak każdy nauczyciel, pedagog, pracownik w firmie, sportowiec, aby być coraz lepszym musimy się dokształcać.
Tak, dla niektórych najgorsze jest przyznać się przed samym sobą, że wszystkiego nie wiemy. A tak właśnie jest. Jesteśmy stosunkowo kompetentni w tym, co robimy, ale jak się nie dokształcamy, to nie jesteśmy w stanie dobrze prowadzić naszych podopiecznych.
Tak teoretycznie trener powinien być na bieżąco z nowinkami jego dyscypliny, powinien szukać najlepszych rozwiązań również tych technicznych. Powinien również dopuszczać zmiany w swojej pracy i być jak najbardziej elastycznym. dotyczy to również tego, co  mi osobiście sprawia największą trudność, ale daje radę, wpuszczenie w pewne obszary ludzi bardziej kompetentnych. Tak więc ja sobie takich z różnych dziedzin wynajduje, sprawdzam i wysyłam nasze dzieci dalej.
Świat idzie do przodu, dzisiejsza młodzież z pokolenia Y jest inna jak my czy nasi poprzednicy. Mają inne potrzeby i jeśli my będziemy zamknięci na to, czego potrzebują i kierowali się tylko tym, co było kiedyś i na to, co dla nas było dobre, to za daleko nie dojdziemy. W końcu zderzymy się ze ścianą.
Cieszę się, że informacje jakie otrzymałam na Kongresie pokazują, ze sposób w  jaki zarządzamy Klubem i współpracujemy z młodzieżą jest całkiem w porządku. Mimo  tego, że raczej bliżej mi do autokraty niż demokraty staram się dogadać z zawodnikiem. Oczywiście nie wchodząc w kompetencje trenerskie, czyli w naszych dyskusjach nie ma miejsca na podważanie autorytetu trenera oraz na tworzenie planu treningowego przez zawodników.
Nie będę się rozpisywała o czym był dokładnie Kongres, nie będę też pisała, co z niego na pewno zastosuje, a co wyrzucę, bo jakby nie było jest to w pewnym stopniu moja/ nasza tajemnica trenerska, a poza tym nie każdy zawodnik potrzebuje mieć wiedzę tego typu.
Zmierzam jedynie do tego, że musimy się uczyć. Praca trenerska jest podobna do pracy zawodnika, zawsze jest coś do zrobienia, zawsze jest coś do poprawienia, zawsze możemy zrobić inaczej, spróbować podziałać lepiej.
Chciałabym poruszyć jedną kwestię, po mocno kontrowersyjnym wykładzie, wszyscy wyszliśmy tacy „oooo matko i co teraz mamy robić?przeorganizować całe swoje życie?”
Po krótkiej analizie stwierdziłam, że przecież jak wielu psychologów tak wiele innych odmiennych poglądów. Jakby cel jest ten sam, ale dojście do niego totalnie inne. Ja na przykład byłam pod wielkim wrażeniem tego, co usłyszałam, ale jednocześnie wiem, że nie mogę, nie będę i nie pozwolę sobie zastosować takiego rodzaju pracy ze wszystkimi dziećmi. To też chyba zależy od osobowości, było dużo mówione o podmiotowości młodego człowieka i dziecka, ale uważam, że naprawdę czasem mogę i muszę podać gotowe rozwiązanie. Nie pozwolę sobie czekać 10 lat, aż młody gniewny zechce sam poznać, że jednak ta forma pracy, myślenia, podejścia jest lepsza i szybciej doprowadzi do rozwoju niż jego subiektywne odczucie rzeczywistości. W swoim zawodzie uważam za olbrzymi plus to, że tyle lat trenowałam, że spotkałam sporo ludzi na swojej drodze i nie zamierzam zostawić tego tylko dla siebie, zamierzam to wdrażać i pokazywać.
Tak więc nie zmieniam swojego światopoglądu po Kongresie, ale biorę to, co wydaje mi się najlepsze i dostosowuje do danego zawodnika. Nie ukrywajmy na każdego może zadziałać coś innego, nie z każdym należy gadać godzinami, nie każdemu trzeba mówić krok po kroku co ma robić, nie na wszystkich można krzyczeć, niektórym można dać przestrzeń, innym ta przestrzeń przeszkadza, ale to przecież oczywiste i to wiemy, bo znamy naszych zawodników. Wiemy co ich gryzie, wiemy jak się uczą, z czym mają trudności, wiemy czy się zakochali szczęśliwie czy nie, słuchamy grupy i każdego z osobna, kierujemy tym, obserwujemy. Wiemy komu pomagają rodzice, a za kogo wszystko robią, wiemy, widzimy kto potrzebuje nas bardziej, a kto nie, wiemy, kiedy jest moment „odcięcia pępowiny”
Wiemy, bo ich znamy.
Prawda?
Znacie swoich podopiecznych?
Ja wciąż staram się ich poznawać.

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official

List do Anioła Stróża

List do Anioła Stróża

List do Anioła Stróża

Pewnie już milion razy wspominałam, że wokół mnie kręcą się dobrzy, fajni ludzie. Pełno małych duszków, które pomagają, nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. Znając siebie pewnie nie za bardzo potrafię dziękować, tak słowami, ale staram się czasem przynajmniej jakoś tak czynami, coś tam zrobić, liczę że mi się udaje, choć w małym stopniu.
Bo są na miejscu, bo mam jak, mam okazję po prostu mogę.
Jest jednak pewien Pan, któremu nie podziękowałam, a jeśli to zrobiłam to w moim odczuciu za mało.
Ostatnio dość często o nim myślę, bo taki okres zimowy, taki czas, że jakoś tak to wraca.
Minęło dużo lat,a wciąż zbyt mało.
6 lat temu Pan Julian mnie odnalazł, do teraz nie wiem jak. Nie wiem skąd.Zadzwonił i poprosił o spotkanie. Pojechałam, bo i tak miałam wybrać się w rodzinne strony. Znałam go tyko z widzenia, był w pewnym stopniu dla mnie Legendą, surowym człowiekiem i zastanawiałam się co On chciałby ode mnie. Tyle. Pamiętam tylko, że zaproponował mi prace w Biegu Piastów, coś opowiadał, że potrzebuje pilnie kogoś do pracy z maluszkami na zawodach. (Jakie to jest urocze z perspektywy czasu). O nic nie pytał, był sobie po prostu- kawę chciał zawsze i zajmował strasznie dużo czasu. Non stop: chodź, pomóż, jak myślisz, zrób…pytał o pomoc, jak ja przecież ani nie myślałam wtedy.
Krok po kroku zdobywał sobie moje zaufanie, nie wiem kiedy wygonił mnie na narty. To były chyba najcięższe narty dla mnie…dziś doskonale pamiętam jakie to było uczucie, dopiero gdzieś po godzinie rozejrzałam się wokół siebie, nawet nie wiem gdzie byłam, po prostu sobie biegłam i to tak cholernie bolało wtedy!miałam mu za złe, że tam jestem, że mnie zmusił i nie rozumiałam po co.
Potem było lepiej, rozmawialiśmy dużo. Nigdy mnie nie oceniał, nie pytał tylko radził…radził jak wrócić do świata żywych i wyjść z tego dna, na którym postanowiłam zostać.
Nie pamiętam czasu w ogóle, staram się go odkopać w głowie, znaleźć jakieś inne info jak to tam było, pamiętam tylko uczucia, które mi tam towarzyszyły. Od tej goryczy, rozczarowania, złości, bezsilności, buntu, rozpaczy, nienawiści do samej siebie aż po spokój…taki głęboki oddech.
Panie Julianie nie wiem skąd Pan wiedział, jak mnie Pan znalazł, jak do mnie trafił, ale uratował mi Pan życie. To dzięki Panu wstałam i noszę się wysoko, w porównaniu gdzie byłam. To przez Pana jestem tu gdzie jestem i robię to co robię i jestem z tego cholernie dumna.
Nie potrafię dziękować jakoś tak, ale jest Pan moim Aniołem Stróżem.
Panie Julianie nie ma słów jakich mogłabym użyć żeby wyrazić wdzięczność i inne uczucia, ale to wszystko do czego doszłam i dojdziemy jeszcze to tak dla Pana. To trochę Pana zasługa, bez Pana nie odnalazłabym tej drogi. Wiem to na pewno, nigdy bym nie wróciła na narty. Nigdy.
Dziękuje! i przepraszam, że tak a nie osobiście.

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official

Przed startem

Przed startem

Przed startem

Obudziłam się dzis zdecydowanie za wcześnie. Parę minut po 6 w dzień startu lekkie przegięcie. Czuję się jakby to był mój własny start i zależało od niego naprawdę bardzo dużo. Dawno nie miałam stresu przedstartowego. Jako trener raczej nie, a przynajmniej nie taki, przynajmniej nie o wyniki, ale o przygotowanie, czas itp a to całkowicie inny rodzaj emocji.

Zwykle to wygląda tak, że odrobinkę jest tej niepewności i dreszczyk emocji, ale żeby tak wiele i o tak dużo walczyło to nie…

Powalcze z proszonym/nieproszonym kumplem trochę, a bronią będą słowa. To, co napisze ukaże się tuż przed startem, żeby czasem moim babeczkom się nie udzieliło.

Z drugiej strony lepiej, że to ja się budzę niż one. Teoretycznie od samego początku nastawiałam się na bieg indywidualny, są dobrymi strzelczyniami, nawet bardzo. Włożyły w to kupę roboty, czasu itd. Nie twierdzę, że w inne rzeczy nie, ale strzelanie jest ich mocna strona i liczę, że to akurat dziś po prostu odpracuja swoje… Po prostu potrafią to robić mega dobrze. Z tej strony jest o tyle gorzej, że już nic za bardzo od ciebie nie zależy, taka bezradność w moim przypadku jest hmmm destrukcyjne hahaha, a tak poważnie chyba sama wolałabym postartowac, machnąć co trzeba i mieć z głowy. Jeszcze nigdy tak jak w tym roku nie jestem pewna, że są mocne. Stąd ten stres. Wiem również że reszta też nie spała cały rok, nie czekali z nogami w górze aż forma ich zaatakuje, ale mimo to liczę, że koleżanki pomogą i nie będą idealnie strzelaly☺️ bo trochę w sumie tak to jest, że ty możesz zrobić 100% swojego, ale inni będą mieli ciut więcej szczęścia, będą lepsi i rezultat nie do końca Nas usatysfakcjonuje. Liczę na równe starty, hmmm medale? Jasne że bym chciała, bo stać dziś nawet je 3! Ale jak Karo dostanie się na Mistrzostwa Europy, a Wika na Nadzieję Olimpijskie, a druga Wika „złapie fale”, to co mi więcej trzeba😊 Stresuje się baby okrutnie, czekam aż mnie zaskoczycie. Czekam na wasze najlepsze starty w tym sezonie.  Któż by pomyślał że mogę nie spać po nocach przez Biathlon „po drugiej stronie”☺️

A przede mną jeszcze jedne ważne zawody i jak ten stres mnie nie opuści, to….  będę chodziła mocno niewyspana.

Dziś jest przepięknie, jak w niebie.

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official