Absorbujące szczęścia

Zaczynając swoją przygodę z blogiem obiecałam sobie, że będę na bieżąco pisała. Początkowo myślałam o 5-10 wpisów na miesiąc, póki się nie rozkręcę. Czas (noszenie pod serduchem małej osóbki) wydawał się być idealny. Oczywiście jak to w moim wyidealizowanym świecie bywa, lekko się przeliczyłam:)

Czas był w ogóle nie trafiony. Oprócz normalnych przypadłości w moim życiu, czyli hobby i spędzania czasu z dzieciakami trzeba było “przygotować” dom do przywitania “drugiego”. Fizycznie zajęło to znów kupę czasu- oczywiście zabrakło tego czasu odrobinkę, a poza tym hmm… hormony, spokój, jeśli mogę to tak nazwać zabierały mi wszystkie myśli. Musiałbym pisać non stop o tym jak się czuje, jaka euforia we mnie drzemie, co się w danej chwili dzieje, a nie do końca (pewnie póki co) chce Was zapraszać do totalnie prywatnej części mojego życia.

To szczęście, które nas dopadło 😛 zabrało i zabiera niepotrzebne troski i zmartwienia. Nie mówię, że ich w ogóle nie ma, ale znów te priorytety się przekręciły! Dzieciaczki zmieniają życie, ale że każde po troszku jeszcze bardziej je przewraca do góry nogami, to nie wiedziałam:P

Cudowny chaos w głowie, trochę zmęczenia jest, ale jak zasypiam z J. tak jak wcześniej to niczym się nie przejmuje. Czekając na T. (drugiego) obawiałam się, że nie będę miała dla J. czasu, bo przecież on będąc brzdącem był rewelacyjny, grzeczny i w ogóle. Spodziewałam się , że T. da nam popalić, a póki co, to jest jeszcze grzeczniejszy…odpukać 😉 A J. uwielbia brata, nawet na nas krzyczy jak jego zdaniem za wolno do niego idziemy, za mocno głaszczemy itd.

Nawet w szpitalu było fajnie…nie wierzę, że to piszę:P Poród był mega zabawny, przy doborowym towarzystwie:) dzięki S. za głaskaczki i opiekę- nieocenione! no i M. za rewelacyjny wręcz karetkowy przejazd do szpitala.Nie wiem jak to napisać, ale zabraliście mi oboje 3/4 stresu, a 1/4 zostawiłam sobie na 10 minut końcówki:P tak więc brawo My:) takich przyjaciół ze świeczką szukać:)

Nie było mi pisane, a w sumie nam z mężusiem, być razem, w tej super chwili, ale duchem i sercem wiem, że byliśmy ze sobą:) cmok cmok dla cudownego tatusia:*

No właśnie, o czym może pisać szczęśliwa kobitka, o swoich szczęściach. 3 wspaniałych mężczyzn przy mnie, jeden troskliwszy od drugiego, choć każdego mam ochotę czasem ubić, ale jak popatrzę na nich z boku, to co ja więcej potrzebuje, chyba tylko żeby mnie bardziej absorbowali.

Pozbieram myśli do kupy w moim chaosie i będę pomału częściej wpadała, bo tyle tego jest, że aż segregować nie zdążam.

“Miłość jest zawsze chaotyczna. Gubisz się, tracisz trzeźwy osąd. Nie umiesz się bronić. Im większa miłość tym większy chaos.”

Jonathan Carroll

 

1 thought on “Absorbujące szczęścia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *