Fotelik samochodowy czy fotelik do spacerów

W ostatnim czasie rzucają mi się w oczy rodzice z małymi dziećmi, często noworodkami lub malutkimi niemowlakami. Obserwuje sobie, co ciekawego niesie teraźniejszość i szczerze mówiąc jestem odrobinę przerażona. Daleko mi od oceniania innych, jak wychowują swoje dzieci czy jeżdżą z maluszkami do marketów czy nie są za grubo/za cienko ubrane, jak wyglądają itp., ale nie mogę oprzeć się komentowaniu tych rodziców, którzy spacerują z niemowlakami po sklepach, parkach itp. w fotelikach samochodowych. Czytałam kilka publikacji, for internetowych, gdzie świeżo upieczone mamy wypowiadają się na temat mody fotelikowej i ku mojemu zaskoczeniu większość z nich jest oburzona, że ktokolwiek zwraca na to uwagę. ??? Argumenty jeszcze bardziej zaskakujące: dziecko 9 miesięcy w ciasnym brzuchu siedziało, to i w foteliku nic mu się nie stanie, albo: moje zasypia w foteliku w gondolce nie chce, inne: jak to na zakupy wózek plus wózek, ach… stajemy się bardzo wygodnym społeczeństwem. Szczerze mówiąc moje dziecko rozwija się super, ale na początku nie było tak fajnie, bo przez ciężki poród musieliśmy chodzić z nim do fizjoterapeuty i powiedzmy mocno dosłownie prostować skrzywienie czy tam asymetrię, która nie chciała sama odpuścić. Tak więc chodziliśmy 4 miesiące- na szczęście tak krótko i przez te 4 miesiące musiałam ćwiczyć ze swoim maluchem, uczyć go rozluźniania itp. itd. – koszmar. Metoda mega skuteczna, ale jakże ciężka dla rodziców. Maluch przy pomocy mamy (w moim wypadku) musiał ćwiczyć w pozycjach DLA NIEGO niekomfortowych i mocno się przy tym buntował. Tak, że mamy które to robią mają wrażenie, że wyrządzają krzywdę swojemu maluchowi, bo ten wciąż płacze, krzyczy… Jak sobie przypomnę, to aż ciarki mnie przechodzą, ale mi się udało, wytrzymałam i zakończyliśmy terapię. Tak czy inaczej jest to nie do opisania, a wspominam o tym w tym miejscu, bo między innymi dowiedziałam się wtedy jak postępować z młodym, aby jego rozwój przebiegał harmonijnie, nie krzywił się, trzymał prosto stopy, nie miał wzmożonego napięcia, jak dbać o kręgosłup. Powiem tylko tyle lekarz zasugerował, żeby fotelik samochodowy ograniczać do minimum (ten dla noworodków i niemowlaków) tzn. 2h dziennie to max, a jak już jedziemy dalej to koniecznie z postojami, aby młody mógł się wyprostować- i to nie na minutkę, tylko naprawdę, aby plecki wypoczęły. Dodatkowo odradził chodziki(wymuszamy na nieprzygotowanym kręgosłupie pozycję pionową, czyżby go miażdżyła grawitacja?), a w późniejszym czasie i hulajnogi(kształtuje się przede wszystkim jedna strona ciała).

Wracając do fotelików to osoby, które  na co dzień zajmują się dbaniem o prawidłowy rozwój maluchów nie mają wątpliwości, co do negatywnego wpływu spacerowania z dzidziusiem w foteliku samochodowym. Długie przebywanie dziecka w foteliku źle wpływa na rozwijające się dziecko. Nie ma ono możliwości rozwijania prawidłowej aktywności ruchowej całego ciała przeciw grawitacji. Niemowlę nie siedzi w nim prosto. Układa głowę i ciało asymetrycznie, co może utrudniać budowanie symetrii ciała i rozwój symetrycznego wodzenia wzrokiem. Nogi dziecka w foteliku rozkładają się na boki, co powoduje napięcie odgięciowe w odcinku lędźwiowym, a to z kolei powoduje obniżenie napięcia w mięśniach brzucha, tak streszcza to Elżbieta Szeliga, fizjoterapeuta i certyfikowany terapeuta metody NDT-Bobath z 35-letnim doświadczeniem w pracy z niemowlętami i dziećmi. Wystarczy? Mi jak najbardziej! Mi oraz rodzicom, którym leży na sercu przede wszystkim dobro dziecka i którzy niestety muszą pracować nad niedoskonałościami swoich pociech. Praca jaką trzeba włożyć w odbudowanie tego, co sami zepsuliśmy jest ogromna i cierpi przede wszystkim maluch. Dziecko potrzebuje ruchu i własnej pracy aby się rozwijać, a fotelik daje mu to co chce bez wysiłku.Potem jak urośnie, to mu powtarzamy: wyprostuj się, stawiaj prosto stopy, chodź ładnie itp.,  a trzeba było pomyśleć wcześniej i zadbać o ich prawidłowy rozwój, a nie z wygody spacerować w fotelikiem. Mnie w ogóle nie przekonuje to, że trzeba dziecko przekładać, że się obudzi itp.- wybierzmy porę jak nie śpiJ dwa wózki w markecie- nie oszukujmy się, nie spotkałam jednej mamusi z wózkiem, zawsze jej ktoś towarzyszyJ.  A co do pozycji maluszka w brzuchu przez 9 miesięcy to chyba zapominamy, że on tam sobie pływa i nie działają na niego siły takie jak po urodzeniu.

Mój wózek, a w sumie jego rama wyglądała tragicznie po roku, była odrapana zniszczona, gondolka również, a czemu? Bo wiecznie z nim jeździłam, wiecznie rozkładałam i składałam stelaż plus gondolkę, nauczyliśmy się to robić szybko, perfekcyjnie. Nie przekonywało nas to że mały woli siedzieć, oglądać być bardziej kontaktowym, mieliśmy na to sposób. Oracaliśmy budkę, kładliśmy go na brzuszku i oglądał świat. Da się?- da. Dla mnie czasem było lepiej wyjść do apteki z samochodu z małym na rękach, jak brać fotelik.

To wszystko to moda i wygoda. Piękne są foteliki, pięknie maluszki się w nich prezentują, widać je, one widzą więcej, to wszystko jest takie wspaniałe i zgrabne, nie to co gondolka kolos…a nasze maluszki prężą się, boli je pupka i plecki, ale są zadowolone, bo widzą ciekawy, głośny świat pełen kolorów i nie tylko- tylko jakim kosztem.

Fotelik samochodowy jak sama nazwa wskazuje jest samochodowy, a nie spacerowy. Głupia moda, bo krzywdzi dzieci. Podróż w foteliku a spacer w gondolce, a potem jak samodzielnie siedzi w spacerówce.

1 thought on “Fotelik samochodowy czy fotelik do spacerów

  1. Codzienne nauczanie na miesnie klatki piersiowej sluz w apartamencie, na sprawnym podlozu. Rozpocznij na posadzce i rozwin plecy. Nogi zgin w kolanach. Unies dlonie nad osobe, potem w ekspresowym tempie rozkladaj ramiona na skraje. Potrafisz i zginac i rozwijac ramiona naprzemiennie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *