Absurdalne strachy…

Taki wpis o niczym, a mimo wszystko. Co zaprząta głowę, niekoniecznie znudzonej mamie, z drugim łobuzem w drodze. Oprócz myśli typu, byle był zdrowy, jaki będzie w ogóle? Plącze się szereg takich, które w jakimś stopniu porównują go do starszego „idealnego” J.

Im bliżej dnia, kiedy będzie nas 2+2 tym więcej myśli i skupienia nad J. Moje dziecko bardzo przeżywa to, że zostanie starszym bratem. Mam wrażenie, że ma zaplanowane kąpanie, karmienie, usypianie i wspólne zabawy oczywiście przez pryzmat samego siebie. Natomiast ja sama coraz bardziej obawiam się momentu powrotu z drugim. Zastanawiam się jak to będzie. Obecnie jest sielankowo, bo jakże zasypywana milionem buziaków, przytulaków i innych takich za chwilę może tego zabraknąć. Jak młody zareaguje faktycznie na fizyczne zjawienie się drugiego? Przecież siłą rzeczy będę poświęcała mu mniej, z i tak okrojonego czasu. Zmienią się codzienne rytuały, których nie jestem w stanie już teraz „przekręcać”. A co jak będzie zazdrosny? Pewnie i tak będzie, ale jak da się to wszystko ogarnąć, żeby nie zaburzyć jemu tej wyidealizowanej wizji braterstwa. Żeby nie czuł się odtrącony, mniej ważny itd. Miałam już z nim parę sytuacji, gdzie pokazywał jak mocno potrafi być zazdrosny… nie polecam. Dlatego rozmyślam jak ustrzec siebie, jego i rodzinę przed niepotrzebnymi napięciami i frustracjami.

W sumie wszelkie moje wyobrażenia spędzania tych kilku ostatnich miesięcy razem legły w gruzach. Wydawało mi się, że im dłużej będziemy we dwoje, będziemy się bawili, wygłupiali, uczyli, gotowali, sprzątali, krzyczeli i walczyli, to on w jakiś tam sposób… hmm jakby to ująć, no cóż myślałam, że „przeje mu” się mamusia, efekt- totalnie odwrotny. Jakby mógł wszedłby mi na głowę i tam sobie siedział. Podkreślę, że absolutnie mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, to jest jak nałóg, moje dziecko jest nałogiem:). Nawet jak drugi daje popalić to J. mnie głaszcze po brzuszku, głowie, mówi „położysz się, przykryję cie kocykiem i zrobimy herbatkę” więc w gorszych chwilach mój 3latek jest opiekuńczy itd.

Jedyne co wymyśliłam to robić dalej wszystko z nim, łącznie z przygotowaniem ich kącika zabaw, wyborem mebelków itd. Niech ma w tym też swój udział. Poza tym ktoś, niestety wyleciało mi z głowy kto to był, poradził mi prezent dla J. od małego braciszka, po powrocie do domu. Ciekawa jestem jak wiele z mam kolejnych dzieci ma takie myśli, skąd one się biorą i jak radzicie sobie z podobnymi sytuacjami. Uczyli nas tego na studiach? Chyba ten dział ominęłam…

To chyba hormony tak działają, że małe, „nietypowe” problemy zaprzątają głowę  przyszłym mamom…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *