Nie ukrywam, odpoczywam

Tak się potoczyły moje losy, że siedzę w Warszawce. No cóż, nie żebym nie chciała tu być, ale to miejsce jest specyficzne. Na początku trochę się wachałam czy przyjąć propozycje, w rezultacie jednak przyjechałam. Oczywiście z całą ekipą, czyli T. & M. oraz mama… I odpoczywam. Dawno tak nie odpoczywałam, nie żartuję, nie pamiętam. Nie do końca nic nie robię, natomiast nadrabiam zaległości- rzeczy, które czekają nawet rok żeby je ruszyć,ale przed wszystkim spędzam czas z chłopakami. Cudowne chwile, których tak naprawdę za wiele nie mam na co dzień. Dlatego wykorzystuje to jak mogę i czerpię siłę i energię.

A zmęczona, wyczerpana byłam bardzo. Ostatni miesiąc to domu nie widziałam, a jak byłam to tylko przeprać ubrania, przepakować siebie i chłopaków. Oh PP, zgrupowanie, OOM, po drodze choroby dzieciaków, telefony, zawody, przygotowania, nerwówka i tak straciłam siły, entuzjazm, wiarę, motywację chyba po prostu miałam dość. Na szczęście dostałam możliwość komentowania IO i przy okazji naładowania baterii.

Ja się nie żale absolutnie, aczkolwiek czasami chciałabym żeby moi zawodnicy zauważyli że nie są jedyni, że jest ich ponad 60, że nie mam obowiązku odpowiadać na każde pytanie z serii „czy na trening mam zabrać siebie”… I żeby się nie foszyli, że im nie odpowiadam.

Coraz częściej zostawiam telefon zakopany gdzieś głęboko w torbie, schowany niewiadomo gdzie, głośnik się zalał więc nawet go nie słyszę 🙂

Tak odpoczywam. I cieszę się, że na chwilę zniknęłam z biegu sezonowego. Dziękuję Patuniu, że zgodziłaś się mi pomóc, dziękuję M. że mnie odciażasz i fajnie że mam mamę przy sobie, i wszystkim ludkom, którzy wiedzą, rozumieją i pomagają wielkie serducho z krzywych paluszków:)

Silny i pełen wiary i optymizmu trener= silni i pełni wiary i optymizmu zawodnicy

Wypoczęta jędza w domu =spokojne życie całej rodzinki

Z dystansem do siebie, ja to mam szczęście 🙂

 

Dodaj komentarz