Bałagan, bałagan wszędzie

Najbardziej frustrującą rzeczą jak mnie spotyka od kiedy zajmuje się trenowaniem dzieci to ich wieczny nieporządek.

Nieporządek w pokojach, w rzeczach w sprzęcie.

Nie ukrywam, że dzisiejszy wpis jest podyktowany wieloma emocjami, niestety negatywnymi, jakie spotykają mnie przy praktycznie każdym pakowaniu sprzętu, ba nawet każdym wyjściu na trening. W sumie to mnie to przeraża i tak denerwuje, że czasami mam ochotę stanąć z boku i walić głową w ścianę.

Staramy się doprowadzić do sytuacji, gdzie każdy z naszych zawodników będzie miał swój własny sprzęt- wszystko wszystko. Jeszcze parę lat temu było to niemożliwe, bo posiadaliśmy kilka par butów, nart, kijów…Teraz natomiast, każdy ma swoje, nawet wymieniane w razie potrzeby (urośnie, lub z małej stopki zrobi się wielka stopa itd.) swoje i co najważniejsze podpisane!

PODPISANE, ksywką, nazwiskiem byle czym, ale i kije i narty i buty są podpisane… nawet posiadają swoje miejsca w magazynie- już nowym i co? i wielkie nic!

Za każdym razem jest to samo, wieczne szukanie, och- trenerko nie mam kijów, trenerko nie mam butów, trenerko nie mam nart, trenerko a gdzie mam spakować kije- he? chwilę wcześniej wszyscy pakowali do pokrowców, co się zmieniło???ale ok czasem cierpliwie odpowiadam, szukaj, potem szukaj(bo przecież były, są nawet podpisane) szukaj, SZUKAJ, a dzieci co? no właśnie i to jest najciekawsze, musielibyście to zobaczyć, jak takie nakręcone zabawki, obracają się w kółko, nie szukają, obracają się, dyskutują i znów „Trenerko, bo nie ma, a było…” o mój boże, płakać mi się chce. Najczęściej jest tak, że w końcu i tak ja szukam tych kijów, butów, nart itd. i znajdują się obok jęczącego zawodnika…ale zdarza się tak, że zostawiam ich sobie i mówię -idź sprawdź do pokrowca, może ktoś zapakował- osoba znika, nie ma jej, tzn. znalazła, ok spoko.Po czym pytam Pana/Panią XY są kije – Nie wiem- Co???? Sprawdziłeś/aś- Nie.

Odpowiedź udzielona tonem totalnego olewatorstwa, 30 min po planowym wyjeździe na zawody, żadnej inicjatywy, żadnego poruszenia, po prostu nie, mam to gdzieś…a jedziemy na zawody, i na czym ty dziecko będziesz jeździło?

Spakowaliście narty startowe? macie buty?- pytam osób. które wiem, że tego nie mają bo sprzęt leży albo w magazynie, albo walnięte gdzieś pod autobusem. jakie są odpowiedzi? -szalone!!!:

„tak”(???), albo „bo ten i tamten miał mi spakować”… no ale twój sprzęt leży w magazynie/pod autobusem bla, bla, bla, bo chyba tak mnie oni rozumieją, bo reakcja oszałamiająca- żadna!

O mamo, w czym tkwi problem, zwykle są to te same osoby i niestety nie jedna ale kilka, prawie kilkadziesiąt. Mnie uczono inaczej: noś sama swoje narty, buty, kije, karabin, sama sprawdzaj czy jest spakowane na wyjazd, dwa, trzy razy nawet- ty zapomnisz, ty masz pecha i w sumie przejmowałam się. To był mój sprzęt, trzeba było dbać o niego, prać sobie buty, czyścić je, myć rolki itd. itd.  a teraz…smutne to bardzo, a później zdziwieni i roszczeniowi, że inni mają lepszy itd…

Tak naprawdę najgorsze jest to, że to dotyczy osób, które są już parę lat w klubie, niczym się nie przejmują. Na sam koniec to ja mam nerwy, szukam, pytam, załatwiam inne…

a wy kochane dzieci siedzicie.