Z pełnym workiem z marzeniami stąpam nad chmurami

Z pełnym workiem z marzeniami stąpam nad chmurami

Z pełnym workiem z marzeniami stąpam nad chmurami

Na pewno lubię to, co robię. Jest to paskudnie pochłaniające, dołącza do tego mnóstwo dodatkowych zajęć, ale na pewno jest to to, co chcę robić.

Ostatni rok był pełen dobrych emocji, związanych z całą otoczką naszego sportu, ale nie tak do końca wymarzony przez trenera.

Było więcej upadków jak wzlotów, ciężkich chwil tyle, co prezentów w worku Mikołaja, zwątpień też trochę, tylko teraz nie potrafię ukierunkować tych zwątpień, chyba najbardziej w siebie. Były sprzeczki, 3 raz przechodzimy przez ten fantastyczny okres burzy hormonów itp. i znów jest inaczej i chyba bardziej wymagająco, aż boję się kiedy moje dzieciaki dojdą do tego etapu.

Ale jestem uparta, czasem słucham mądrzejszych, ale dążę do tego co kiedyś, kiedyś w zamyśle nami kierowało. Nie schodzę z tej drogi, bo jest dla mnie jasna i klarowna, z zakrętami, ale ze znanym celem. Wymagam od siebie i od innych wymagam równie dużo, nie aż tak, ale dużo…stąd czasem nie wszyscy chcą ze mną współpracować i mimo to, że nie każdego „przeboleje”, nie każdego „zostawię” od tak za sobą, to nie chce i nie potrafię się zmienić. chyba, że …

na treningu znajdzie się osoba, która nie wiem czemu się przytuliła, w momencie do przytulania totalnie nieodpowiednim, totalnie zaskakującym, aż tak że „dostałam czymś w  samo serce”. zaskoczyło mnie to tak bardzo, że no właśnie zatkało mnie trochę i skruszyło co nieco:) aczkolwiek nie zawsze to działa i nie jestem do przytulania:)

Cały czas się coś dzieje, cały czas ewoluujemy, staram się być elastyczną i non stop się uczę, my się uczymy, bo przy tej dynamice rozwoju, jaką serwują nam nasi zawodnicy bycie i trwanie przy jednym zamierzonym planie jest po prostu głupie i przesiąknięte lenistwem i chyba głupotą. Zamiast fundować sobie trochę spokoju nawet w Święta ja (z nudów?nie z pasji) siedzę i analizuje to co się działo i nawet się tym bawię.

Podsumowując tę krótką burzę mojego umysłu, to był ciężki rok…ale nigdy tak jak teraz nie jestem zadowolona z tego jak pracują, wyglądają, trenują i odpoczywają nasi zawodnicy. Jeszcze nigdy z tak wielu dumna nie byłam, a wiem że to co najlepsze jeszcze się nie pokazało i niekoniecznie piszę tu stricte o samym wyniku, ale o tym jak to jest robione. Doczekałam się momentu, w którym młodzi mężczyźni po prostu zapierniczają na nartach, nasi mali chłopcy, którzy jeszcze chwile temu byli niżsi ode mnie i na pewno chudsi. Teraz spoglądam na nich z parteru zadzierając mocno głowę i jestem z nich dumna.

Doczekałam się momentu gdzie maluszki biegną, hmm może nie słabo, ale widać, że to jeszcze nie to i co? i są mocni, cholernie mocni, są mądrzy i dobrzy w tym co robią, a są maluszkami, małymi profesjonalistami.

Doczekałam się momentu, w którym oglądam na datacenter swoją zawodniczkę i ściskam mocno za nią kciuki i z niej jestem również bardzo dumna, mimo że wiem, że czasem jej serducho płacze i jest jej ciężko.

Doczekałam się tego, że po dwóch latach udało nam się ruszyć/ znaleźć sposób i czekam na start, bo wiem że będzie dobrze!

Z Ciebie też jestem dumna, mimo że nie pokazałaś/pokazałeś na co cię stać!

ale wiedzcie, że i tak Wam nie odpuszczę.(to jest zwykła kropka, bez nienawiści:) )

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official